Wróćmy do bycia dzikimi
To nie jest książka o słowiańskości, ale i tak ją przeczytajcie.
To książka dla każdej osoby, która interesuje się kulturą swoich przodków, która chce czerpać z dawnego dziedzictwa i żyć bardziej świadomie.
„Dzikość, która uzdrawia” Mo Wilde to niesamowita opowieść o łączności współczesnego człowieka nie tylko z naturą, ale i przeszłością. Punktem wyjścia jest dość szalony eksperyment, by przez cały rok żywić się tylko dzikim jedzeniem – żadnego kupowania, uprawiania w ogródku, tylko to, co jest dzikie lub zdziczałe.
I tak, to w dużej mierze jest książka o jedzeniu, ale rozważania autorki sięgają znacznie głębiej.
Ta książka to traktat filozoficzny o kondycji ludzkości, naszej relacji z naturą i przeszłością, o miejscu człowieka w sieci powiązań. To manifest na rzecz nowego stylu życia: uważniejszego, bardziej empatycznego, prostszego, pełnego szacunku do Ziemi, która nas gości, do ludzi, którzy byli tu przed nami, i do tych, z którymi dzielimy tę piękną planetę. To też książka o tym, jak ważna i etyczna (!) jest lokalność, i o tym, jak źle wpływa na nas odejście od cyklu pór roku.
Znajdziecie tu dużo uniwersalnych przemyśleń, które z łatwością można przełożyć na nasze słowiańskie konteksty. Ta książka jest po prostu uniwersalna, sięga do samych podstaw.
Nie będę ukrywać: bardzo mnie poruszyła. Nie mogę przestać o niej myśleć. Mam nadzieję, że będzie impulsem do pewnych zmian w moim życiu – by stało się zdrowsze, spokojniejsze i bliższe temu, co naprawdę ważne.
**
Mo Wilde, „Dzikość, która uzdrawia”, przeł. Tomasz Sikora, Kraków 2024
**
PS Ale wątki słowiańskie też znajdziecie, bo autorka spędza kawałek lata w Polsce z Łukaszem Łuczajem, którego możecie znać z różnych ciekawych ziołowych przedsięwzięć.
PS2 Książkę #samakupiłam, ale miałam ją długo na liście do czytania.


